sobota, 29 listopada 2008

Śniadam

Wyrównaj do środka

ostatnio jadam: bagietkę z szynką parmeńską, pesto i camambertem. Neskę 3 w 1 (jeżli nie myśli się o niej jak o kawie to jest ok)
czytam: autobiografię Marleny Dietrich (po francusku)


wtorek, 25 listopada 2008

Paris Paris

Na razie tyle z Paryża. Po pierwsze dlatego że kiepsko stoję z czasem, po drugie szlag mi trafił kartę na której mam większość zdjęć - będę je próbowała odzyskać dopiero w Krakowie.
(foto by Harry)


niedziela, 23 listopada 2008

U Eloi

Herbata i ciastka u Eloi - chyba nie moglo być nic lepszego na zimne listopadowe popołudnie





A to Tigru, kot Eloi, który z zaciekawieniam obserwował padający śnieg...




Śnieg padał i padał aż w końcu zrobiło się na prawdę zimowo - to widok z mojego akademika(myślałam że jak wyjadę na semestr zimowy na Erazmusa do Francji to unikne tego białego okropieństwa...)



Ewolucja

Z dumą przedstawiam moją cebulę która wyrosła na pięką roślinkę!




Przyjechali, pojechali...

Cisza na moim blogu spowodowana była wizytą dwóch Andrzejów :) Mieliśmy dość napięty program i nie maiłam czasu dorzucać zdjęć. Bylo przesymptatycznie (że tak powiem sweetaśnie ;)) ale tydzień zleciał jak z bicza strzelił i znowu zostałam sama :( Więc teraz powolutku nadrobię zaleglości i będę stopniowo dodawać zdjęcia z zeszłego tygodnia.

Zdjęcie poniżej to oczywiście moje ulubione lustro w muzeum sztuk pięknych :))





sobota, 15 listopada 2008

Kieliszki

Zakupiłam kieliszki (trzy sztuki za 2 euro). Bo jednak nie ma co się oszukiwać - wino z kileiszków smakuje lepiej niż z kubków...

piątek, 14 listopada 2008

Zajęcia

Żeby nie było że czas w Dijon upływa mi wyłąznie na siedzeniu w kuchni, zwiedzaniu Burgundii i robienu zdjęć wszystkiemy co popadnie; są też zajęcia: Sztuka i Antropologia (seminarium), sztuka współczesna (wykład + ćwiczenia), analiza obrazów (na zdjęciu), doktryny artystyczne, przedstawienia czasowości w sztuce, kinematografia. Nie jest tego jakoś powalającą dużo, więc i tak większość czasu spędzam w bibliotece :)
Ogólnie zajęcia są dość ciekawe (wiem, nie wiadać po zdjęciu) chociaż troszkę się zdziwilam kiedy na seminarium dla V roku prowadzący zaczął tłumaczyć co to jest stan badań i jak się go robi...




niedziela, 9 listopada 2008

Po drodze

Droga do Beaune jast cała obsdzona winnicami... o tej porze wszystko jest w takiej stonowanej kolorystyce
.

Beaune

Troszkę zaniedbałam bloga ostatnimi czasy... co nie znaczy że się u mnie mało dzieje. Zaniedbanie jest raczej winą mojego małego demona perfekcjonizmu który mi podpowiada, że nie można wrzucać zdjęć z wycieczek bez jakiegoś konkretnego opisu... Więc idę za jego głosem, studiuję historię Beaune, które dziś odwiedziliśmy i wreszcie dorzucam zdjęcia! A zdjęcia z zeszłotygodniowej wycieczki będą później (ale będą!)


Szpital świętej Trójcy czyli Hospicjum w Beaune zwane też Hotel-Dieu de Beaune powstał w XV wieku z fundacji Nicolasa Rolina (kanclerza na dworze Filipa Dobrego, znanego z resztą z obrazu Rogera Van der Weydena) i jego żonę Guigone de Salins. Na początku wahano się nad miejscem po między Beaune a Autune, ale wybrano to pierwsze ze względy na brak wcześniejszej dużej fundacji religijnej. Niestety, zwiedzaliśmy w deszczy, co zdecydowanie pozbawiło uroku typowe burgundzkie dachy.




Szpital przyjął pierwszego chorego w styczniu 1452. Od tego czasu aż do XX wieku leczono tam za darmo starców, obłożnie chorych, sieroty i wszystkich których nie było stać na opiekę. Dzięki licznym datkom szlachetnie urodzonych hospicjum było wciąż rozbudowywane i wyposażane w nowe dzieła sztuki, tak iż wkrótce szpital stał się prawdziwym "pałacem ubogich".
Na zdjęciach tak zwana "grande salle de povres" czyli pierwsza z wybudowanych i największa. Na samym jej końcu znajduje się kaplica oddzielona jedynie przegrodą, do której to kaplicy Rolin zamówił tryptyk z Sądem Ostatecznym u Rogera Van der Weydena. Tryptyk znajduje się cały czas w hospicjum, został jedynie przeniesiony do innej sali. Ale nigdy nie opuścił miejsca swojego przeznaczenia (podczas rewolucji francuskiej zpaćkali go farbą dla niepoznaki)! W kaplicy jest też pochowana Guigone de Salins. Jednak wszystko co oglądamy jest w dużej mierze XIX-wieczną rekonstrukcją zrobioną przez Maurice Ouradou, który był zięciem Viollet-le-Duca (sic!)
A tak na marginesie w takich łóżkach kładziono zazwyczaj po dwie osoby (i cieplej i oszczędnie!)












Monstrancja z kaplicy (francja, XIX w.)









A tu fragment posadzki: rekonstrukcja M.O. i oryginalna.


Wzór jest utworzony z monogramów Nicolasa Rollin i Guigone de Salins oraz dewizy "Seulle etoile (*)" która ma sie odnosić do Guigone która jest jedyną o której myśli Rolin.







Nicolas Rolin powołał w 1459 nowy zakon do obsługi szpitala, Siostry szpitalniczki z Beaune (tłumaczenie własne, Soeurs Hospitalieres de Beaune), które łączą (bo istnieją do dziś) w swojej regule życie klasztorne z pomocą ubogim.

Sala św. Anny zarezerwowana dla szlachetnych pacjentów



Kuchnia









Oraz sala św. Hugona z malowidłami Isaaca Mollion









Jest też apteka, a w niej prawnuczka aptekarza ;)





Zwiedziliśmy też Kolegiatę Notre-Dame w Beaune. Wybudowana w połowie XII wieku, była jednym z ostatnich wielkoch kościiołów romańskich w Burgundii. Po pożarze w 1272 odbudowana już w stylu gotyckim. A w XIX wieku "konserwowana" przez Viollet-le-Duca!



I święta Tereska na koniec...



środa, 5 listopada 2008

poniedziałek, 3 listopada 2008

Roślinka

Roślinka (zamiast kota, muszę mieć coś żywego w pokoju)








sobota, 1 listopada 2008

Le Bien Public

Lokalny dziennik nazywa się dobro publicznie, co mnie strasznie bawi, sama nie wiem dlaczego.