niedziela, 23 listopada 2008

Przyjechali, pojechali...

Cisza na moim blogu spowodowana była wizytą dwóch Andrzejów :) Mieliśmy dość napięty program i nie maiłam czasu dorzucać zdjęć. Bylo przesymptatycznie (że tak powiem sweetaśnie ;)) ale tydzień zleciał jak z bicza strzelił i znowu zostałam sama :( Więc teraz powolutku nadrobię zaleglości i będę stopniowo dodawać zdjęcia z zeszłego tygodnia.

Zdjęcie poniżej to oczywiście moje ulubione lustro w muzeum sztuk pięknych :))





3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Panowie AA wkomponowuja sie w klimat. Zwlaszcza A. na lewo. Wyglada na takiego francuskiego malarza, co go nie stac na czynsz, ale butelke wina i pastele na pewno ma ;-)
P.S. Andrzeju, zadne przesmiewanie, to taki komplement, serio :)

Andrzej Lech pisze...

to harry wyglada jak zul a nie ja:) chyba ze o nim pisalas:P

helen pisze...

Ja myślę że Marii miała na myśli eleganckiego francuskiego clocharda a nie pospolitego żula... ;)ty to wszystko musisz uprościć!