Dziejszy dzień zaczęłyśmy z Madzią od grzańca na marches de noel
Muzeum ciekawe samo w sobie, ale też ciekawie zaaranżowane. Tak wyglądają tabliczki-gablotki informujące co się w danej sali znajduje
A zamiast tradycyjnych opisów na karteczkach...
Na dole każdej z gablot piosenki ludowe
I różne rożności
A potem jeszcze spacer po wieczornym, świątecznie oświetlonym Dijon (z kubkiem gorącej czekolady)
Z Kasią
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz