niedziela, 7 grudnia 2008

Muzeum Życia Burgundzkiego i nie tylko

Dziejszy dzień zaczęłyśmy z Madzią od grzańca na marches de noel











A to już w drodze do muzeum - ja i Grzyb, zdjęcie ze specjalną dedykacją dla you know who ;))



Kościół św. Anny


to już muzeum



Muzeum ciekawe samo w sobie, ale też ciekawie zaaranżowane. Tak wyglądają tabliczki-gablotki informujące co się w danej sali znajduje







A zamiast tradycyjnych opisów na karteczkach...





Na dole każdej z gablot piosenki ludowe




Apteka


I różne rożności




A potem jeszcze spacer po wieczornym, świątecznie oświetlonym Dijon (z kubkiem gorącej czekolady)


Z Kasią

Brak komentarzy: