Diżonowo

czytam/oglądam

  • 2 2day
  • (po)patch! na to
  • JorgeTotalBlam
  • Notki o świcie
  • orangette
  • pesto
  • piksele
  • Odonów (Dom:))
  • W podróży
  • strusiowym okiem
  • simply breakfast
  • 101 Cookbooks

Archiwum bloga

  • ▼  2009 (30)
    • ▼  lutego (18)
      • Studnia Mojżesza
      • Auxerre
      • Jeudi gras
      • czary-mary
      • Les grenouilles
      • Rano
      • Besancon
      • Koncert
      • Perret: rue Franklin
      • Perret: Theatre des Champs-Elysees
      • Kasztnowo
      • Ta ostatnia sobota w Paryżu
      • Całkiem miły dzień
      • specialite de la maison: la greve
      • Garrulus glandarius
      • Sainte-Chapelle
      • Le Raincy
      • Kwiaty
    • ►  stycznia (12)
  • ►  2008 (49)
    • ►  grudnia (9)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (28)

O mnie

Moje zdjęcie
helen
?
Wyświetl mój pełny profil

niedziela, 22 lutego 2009

czary-mary

Wielu rzeczy nauczyłam się we Francji. Miedzy innymi nauczyłam się czarować (zawsze chciałam zostać prestidigitatorem). Umiem znikać mufinki!

Jest mufinek



abra


kadabra



hokus




pokus




i nie ma mufinka!!!


Prawdziwe czary!
Autor: helen o 00:17

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)