Zaczęłyśmy tradycyjnie od kawy na bercy
Na początek: Musee Rodin
Muzeum usytuowane w pałacyku otoczonym parkiem z rzeźbami. Zapewne bardzo miło się zwiedza w ciepłe słoneczne dni. My miałyśmy pecha do pogody. Ale i tak było miło.
Camille Claudel dla odmiany
Zaszłyśmy na herbatę do Kasi, znajomej Karoliny, która mieszka w uroczej kamienicy koło Gare du Nord
Ja
Bazylika solo (swoją drogą tak powinny być usytuowane wszystkie kościoły: żadnych budek, drzew, samochodów słupów czy drutów na widoku i do tego duży plac z końca którego można zmieścić w kadrze wszystko!)
Natomiast samo Saint Denis nie prezentuje się dość ciekawie.
Obowiązkowo jakiś strajk, co prawda nie duży, ale zawszeć!
Obowiązkowo jakiś strajk, co prawda nie duży, ale zawszeć!
Ostatnim punktem naszego programu była Biblioteka polska a w niej pamiątki po Mickiewiczu, Chopinie (który, nota bene, wg. francuzów był kompozytorem francuskim a mazurki pisał dlatego że spędził dzieciństwo w Polsce)
Za to przespacerowałyśmy się po wyspie św. Ludwika, która jest przeurocza!
Wieża kościoła św. Ludwika
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz