poniedziałek, 16 lutego 2009

Besancon

Zastój na blogu wziął się stąd że już myśłami jestem w Polsce... No i również stąd że staram się wykorzystać ostatnie chwile we Francji i robi się już krótko z czasem...
No ale oto nasza niedzielna wycieczka do Besancon

Cytadela





czerwone dachy Sisley'a


I pan Vabun który cytadelę zbudował (strateg Ludwika XIV, nastawiał tych cytadeli w całej Francji)



A w cytadeli jest zoo i muflony w fosie

I cała masa różnych innych zwierzaków




Są też robale... A ekspozycja dość ciekawie zaaranżowana (dobitny przykład co się stanie jak się nie będzie sprzątać...)



I mrowisko do którego można zajrzeć od środka

I małe kolorowe żabki...

I Kicie!!!!

A to zwierzątko nie pamiętam jak się nazywało, ale najwyraźniej mu się przysnęło na siedząco...

No prawie jak Buguś...


Młode flamingi są wyjątkowo ładnie zgrane kolorystycznie, mogłabym mieć szal w takich kolorach.


Karolina fotografująca mech


Oraz mech we własnej osobie

Są też plansze dla niewidomych... Co prawda przy klatce z małpami jest opis papugi, no ale cóż...


Papugi są kawałek dalej, ta wisiała w dość dziwnej pozycji...


Prawie jak Durer



Kogut w spodniach


A potem spacerkiem po starym mieście :)

Sztuka??

I taki fajny patent na gumy do żucia :)




Szukamy drogi z powrotem do auta

1 komentarz:

teresaczer pisze...

Wspaniały blog, bardzo mi się podoba - pozdrawiam