Kolejna wyprawa do Paryża bladym świtem (pociąg przenieśli na 5:37)
Pogoda niezbyt udana ale my i tak mamy w planach in-door activities czyli zwiedzanie muzeum

Ale i tak postanowiłyśmy pójść piechotą do muzeum, coby się trochę przewietrzyć zanim wsiąkniemy na cały dzień w świątynię sztuki.

Muzeum jakie jest każdy widzi



Jako córka ramiarza poświęciłam tym razem sporo uwagi samej oprawie...

A z tą panią to ja sie jeszcze zaprzyjaźnię... (Paule-Cesar Halleu, portret pani Rayan, z domu Warain)

Odilon Redon

Carpeaux, taniec

Monet, La pie czyli sroka

Nawet parę kotów sie znalazło. Jeden u Moneta

A drugi u Bonnarda

Figurki-karykaturki, wg. Daumiera

Opera Garniera u moich stóp (makieta okolic opery pod przeszkloną podłogą)

I ta sama opera rozkrojona na pół (jak w tej książce
Niesamowite przekroje)

Tak że można zobaczyć jakie fajne bebechy ma scena

Rzemiosło cudne jak zwykle!!!!

Szafa, Francois Rupert Carabin, 1890


Wycieczka w komplecie

Mój ukochany Burne-Jones, koło fortuny (znaczy Burne-Jones ukochany, nie akurat ten obraz)


Miś wyrzeźbiony przez Francoisa Pompona, który urodził się w Dijon

Zaliczyłyśmy też parę wystaw czasowych (Wariacje Picassa na temat
Śniadania na trawie Maneta - świetne!) w tym wystawę
Maski - od Carpeux do Picassa.
Ciemno było potwornie i takie są efekty jak si człowiek w połowie robie nia zdjęcia rozmyśli i pomacha aparatem

Max Klinger

Akcencik polski - Bolesław Biegas

Antoine Bourdelle

Kawiarnia z zegarkiem

Piksele?
Cyrk Seurat!


A wracałyśmy...

...przez Luwr. Jak się okazuje równie malowniczy w nocy


