wtorek, 20 stycznia 2009

Musee d'Orsay

Kolejna wyprawa do Paryża bladym świtem (pociąg przenieśli na 5:37)
Pogoda niezbyt udana ale my i tak mamy w planach in-door activities czyli zwiedzanie muzeum

Ale i tak postanowiłyśmy pójść piechotą do muzeum, coby się trochę przewietrzyć zanim wsiąkniemy na cały dzień w świątynię sztuki.

Muzeum jakie jest każdy widzi



Jako córka ramiarza poświęciłam tym razem sporo uwagi samej oprawie...




A z tą panią to ja sie jeszcze zaprzyjaźnię... (Paule-Cesar Halleu, portret pani Rayan, z domu Warain)


Odilon Redon


Carpeaux, taniec


Monet, La pie czyli sroka

Nawet parę kotów sie znalazło. Jeden u Moneta


A drugi u Bonnarda

Figurki-karykaturki, wg. Daumiera


Opera Garniera u moich stóp (makieta okolic opery pod przeszkloną podłogą)


I ta sama opera rozkrojona na pół (jak w tej książce Niesamowite przekroje)

Tak że można zobaczyć jakie fajne bebechy ma scena


Rzemiosło cudne jak zwykle!!!!


Szafa, Francois Rupert Carabin, 1890





Wycieczka w komplecie


Mój ukochany Burne-Jones, koło fortuny (znaczy Burne-Jones ukochany, nie akurat ten obraz)


Miś wyrzeźbiony przez Francoisa Pompona, który urodził się w Dijon

Zaliczyłyśmy też parę wystaw czasowych (Wariacje Picassa na temat Śniadania na trawie Maneta - świetne!) w tym wystawę Maski - od Carpeux do Picassa.

Ciemno było potwornie i takie są efekty jak si człowiek w połowie robie nia zdjęcia rozmyśli i pomacha aparatem

Max Klinger

Akcencik polski - Bolesław Biegas

Antoine Bourdelle


Kawiarnia z zegarkiem


Piksele?

Cyrk Seurat!






A wracałyśmy...



...przez Luwr. Jak się okazuje równie malowniczy w nocy




1 komentarz:

Odonów pisze...

Dziękuje za ramki. To w końcu jedyny wartościowy fragment ekspozycji. (Poza meblami). A zdjęć doskonałych znowu mnóstwo. Powinnaś się tym zająć na serio.