Tym razem zdjęcia z ostatniej sobotniej wyprawy do Paryża zostaną rozbite na kilka postów bo nie mam ochoty robić jednego wieeelkiego posta. Na początek kulisy naszych wypraw. Dzięki gościnności Karoliny nie musimy iść z kampusu piechotą na dworzec (pociąg jest tak rano że nawet autousy nie jeżdżą).
A u Karoliny: pijemy herbatkę
Tak więc w pociągu spożywamy śniadanko
1 komentarz:
Ale miło sie Ciebie czyta :-) dla mnie sobotni spacer z akademika na dworzec był cotygodniowym rytuałem. Ciekawe czy jak wrócisz do Polski to w kazdą sobotę będzie ci dziwnie bez Luwru pod nosem ;-) mi było.
pozdrawiam
Prześlij komentarz