wtorek, 27 stycznia 2009

Paryż: backstage

Tym razem zdjęcia z ostatniej sobotniej wyprawy do Paryża zostaną rozbite na kilka postów bo nie mam ochoty robić jednego wieeelkiego posta. Na początek kulisy naszych wypraw. Dzięki gościnności Karoliny nie musimy iść z kampusu piechotą na dworzec (pociąg jest tak rano że nawet autousy nie jeżdżą).


A u Karoliny: pijemy herbatkę


Rozmawiamy o kiełżach i nie tylko :)


Robimy kanapki na drogę.


A następnie wstajemy o dość morderczej godzinie...


...kiedy jest jeszcze całkiem ciemno.



Tak więc w pociągu spożywamy śniadanko


i kładziemy się grzecznie spać

aby obudzić się w malowniczych okolicach gare de Bercy.



CDN.

1 komentarz:

Unknown pisze...

Ale miło sie Ciebie czyta :-) dla mnie sobotni spacer z akademika na dworzec był cotygodniowym rytuałem. Ciekawe czy jak wrócisz do Polski to w kazdą sobotę będzie ci dziwnie bez Luwru pod nosem ;-) mi było.
pozdrawiam